Bo we mnie jest sex

JaneFonda_Barbarella-2Ponoć połową sukcesu jest chwytliwy tytuł (a ten na pewno przykuł Waszą uwagę :). Niestety nikt mi nie powiedział czym jest druga połowa, więc muszę improwizować (tak, też uważam, że to będzie porażka ;)… Porozmawiamy nieco o zdrowiu, chemii i (o zgrozo!) fonetyce.

Zacznijmy od zdrowia – uchylę rąbka tajemnicy, że głównym tematem będzie pseudo-witamina B13. Została odkryta w późnych latach 40-ych zeszłego wieku, w mleku przeżuwaczy. Jego systematyczna nazwa to kwas 1,2,3,6-tetrahydro-2,6-diokso-4-pirymidynokarboksylowy. Występuje w dużych ilościach w warzywach korzeniowych, serwatce i kwaśnym mleku.

Niby nic w niej szczególnego, ot związek jakich wiele. Nic ciekawego, powiecie? Anglicy też tak mówią, gdy myślą o erotic acid… Oj, miałem na myśli oczywiście orotic acid! I tu właśnie wkracza wątek fonetyczny – mylenie tych nazw było ponoć tak częste, że stosuje się je już wymiennie.

W organizmie spełnia wiele funkcji. Przede wszystkim bierze udział w metabolizmie pirymidyn, oraz jest niezbędny podczas syntezy nukleotydów. Działa ochronnie na wątrobę (zapobiegając jej marskości, czy też stłuszczeniu), miażdżycy oraz artretyzmowi. Ponoć wspomaga przyrost tkanki mięśniowej, dlatego jest dodawany do różnych odżywek dla kulturystów.

Kwas orotowy jest syntezowany w naszych komórkach według następującego schematu:

orot1Na drodze syntetycznej witaminę B13 można otrzymać na wiele różnych sposobów, jednak postanowiłem przedstawić tylko dwa. Pierwszy zakłada wyjście z monoamidu kwasu maleinowego i poddaniu go serii reakcji:

orot2

Produkt otrzymywany jest z 44% wydajnością. Co ciekawe, kwasu orotowego nie można otrzymać wychodząc z kwasu fumarowego.
Drugim sposobem jest reakcja kwasu asparaginowego z cyjanianem potasu i późniejsza hydroliza:

orot3

Na zakończenie mam nagrodę dla wytrwałych, którzy wytrzymali do końca: http://www.youtube.com/watch?v=eeMAPhXh-Y0

Bookmark the permalink.

Comments are closed